
Wyobraź sobie, że wsiadasz do samolotu w Szanghaju i wysiadasz dopiero w Buenos Aires – po ponad 25 godzinach spędzonych w powietrzu. To nie scenariusz science fiction, ale nowa rzeczywistość. Najdłuższy bezpośredni lot na świecie, liczący aż 20 000 kilometrów, to przełom nie tylko dla miłośników podróży, ale i globalnego rynku lotniczego. Jest jednak pewien haczyk, który warto znać przed rezerwacją takiego biletu.

Najdłuższy bezpośredni lot świata, ale z krótkim przystankiem
Choć trasa China Eastern imponuje dystansem i czasem lotu, nie jest to lot nonstop w ścisłym tego słowa znaczeniu. Boeingi 777-300ER zatrzymają się na około dwie godziny w Auckland w Nowej Zelandii. Przerwa techniczna pozwoli na uzupełnienie paliwa i wymianę załogi, a pasażerowie będą mogli na chwilę opuścić kabinę. Mimo tego przystanku, lot zachowuje status „bezpośredniego”, ponieważ cała podróż odbywa się jednym samolotem, pod jednym numerem rejsu – co oznacza brak konieczności przesiadki.
Rewolucja na rynku: globalna konkurencja o najdłuższe trasy
Nowe połączenie to nie tylko rekord Guinnessa, ale i poważne wyzwanie dla dotychczasowych liderów rynku. Dotąd podróż z Azji do Ameryki Południowej wymagała przesiadek – najczęściej przez Europę, np. na trasach obsługiwanych przez Lufthansę. Teraz, gdy pasażerowie mogą polecieć jednym samolotem z Szanghaju do Buenos Aires, przewoźnicy z Europy będą musieli zmierzyć się z konkurencją, która eliminuje czasochłonne przesiadki. To zmiana, która może mieć konsekwencje dla rynku lotniczego nie tylko w Chinach czy Argentynie, ale też na innych kontynentach.
Przeczytaj też: Sieć szybkiej kolei do 2040 roku: UE chce skrócić o połowę podróże między stolicami
Kto naprawdę oferuje najdłuższy lot bez międzylądowania?
Choć dystans robi wrażenie, lot China Eastern nie jest najdłuższym „nonstop” na świecie. Palmę pierwszeństwa w tej kategorii dzierży Singapore Airlines ze swoim połączeniem Singapur–Nowy Jork. Ta trasa, licząca około 15 000 km, trwa 18–19 godzin i odbywa się bez żadnych przerw po drodze. To właśnie ten lot pozostaje niedoścignionym rekordzistą, jeśli chodzi o czas spędzony w powietrzu bez lądowania.
Przeczytaj też :Z Londynu do Nowego Jorku w zaledwie dwie godziny. Pierwsze loty komercyjne już w 2026 roku
Przyszłość: jeszcze dłuższe loty na horyzoncie
Nowe rekordy są już na wyciągnięcie ręki. Australijski Qantas pracuje nad projektem „Project Sunrise„, który ma połączyć Sydney z Londynem bez międzylądowania na dystansie ok. 17 000 km w czasie aż 22 godzin. Do realizacji tej wizji przygotowywany jest specjalnie zmodyfikowany Airbus A350-1000 ULR, jednak projekt napotyka na opóźnienia związane z dostawami i certyfikacją dodatkowych zbiorników paliwa – donosi portal tagesspiegel.de. Wszystko wskazuje na to, że era ultradługich połączeń dopiero się zaczyna. Jeśli marzysz o podróży przez pół świata bez przesiadek – przygotuj się na prawdziwą rewolucję w lotnictwie!
