
Trump ogłosił, kiedy spadnie cena ropy: Cena ropy naftowej przekroczyła w niedzielę 100 dolarów za baryłkę – po raz pierwszy od czasu kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską inwazją na Ukrainę. W reakcji na gwałtowny wzrost Donald Trump nie zapowiedział jednak nadzwyczajnych działań, lecz opublikował wpis w serwisie Truth Social, w którym zapewnił, że sytuacja wkrótce się uspokoi. „Ceny w krótkim terminie szybko spadną, gdy zakończy się likwidacja irańskiego zagrożenia nuklearnego” – napisał prezydent USA, dodając w ostrych słowach, że tylko „idioci” mogą widzieć to inaczej.

Trump ogłosił, kiedy spadnie cena ropy
Wypowiedź pojawiła się w momencie, gdy administracja Trumpa wraz z Izraelem rozpoczęła ofensywę militarną przeciwko Iranowi, oficjalnie tłumaczoną koniecznością zniszczenia zdolności nuklearnych Teheranu. Skutki gospodarcze konfliktu były natychmiastowe. Europejska ropa Brent podskoczyła o prawie 25 procent w ciągu jednego dnia, przekraczając 115 dolarów za baryłkę, natomiast amerykańska WTI chwilowo osiągnęła poziom 113 dolarów.
Zmiany widać już także na stacjach paliw w wielu krajach. W Niemczech cena litra benzyny Super przekroczyła w niektórych miejscach 2,50 euro, a analitycy ostrzegają, że jeśli Cieśnina Ormuz – przez którą przepływa około jedna piąta światowego handlu ropą – zostanie zablokowana, wtedy optymistyczne prognozy dotyczące cen paliw mogą szybko przestać obowiązywać.
Obietnica bez terminu i bez gwarancji
Problem z zapewnieniami Trumpa jest prosty: nie ma w nich ani daty, ani mechanizmu, ani odpowiedzialności. „Zniszczenie irańskiego zagrożenia nuklearnego” może znaczyć wszystko — od kilkudniowej operacji po długotrwały konflikt o nieprzewidywalnych skutkach dla całego regionu.
Tymczasem Kuwejt już ograniczył produkcję z powodu zablokowanych możliwości magazynowania. Z kolei minister energii Katru, Saad al-Kaabi, ostrzegał niedawno, że wszystkie państwa produkujące w Zatoce mogą w ciągu kilku tygodni wstrzymać wydobycie. W takim scenariuszu 150 dolarów za baryłkę przestałoby być liczbą z koszmaru, a stałoby się realnym poziomem cen.
Giełdy w Tokio i Seulu rozpoczęły tydzień spadkami rzędu 7–8%. Azjatyckie linie lotnicze traciły jednorazowo od czterech do dziesięciu procent, a nafta lotnicza drożała szybciej niż sama ropa. Prezydencki optymizm z mediów społecznościowych i realia globalnych rynków finansowych na razie wydają się funkcjonować w dwóch równoległych światach.
Przeczytaj także: Giełdy w Tokio i Seulu rozpoczęły tydzień spadkami rzędu 7–8%. Azjatyckie linie lotnicze traciły jednorazowo od czterech do dziesięciu procent, a nafta lotnicza drożała szybciej niż sama ropa. Prezydencki optymizm z mediów społecznościowych i realia globalnych rynków finansowych na razie wydają się funkcjonować w dwóch równoległych światach.
Przeczytaj także: „Przewidziała wszystko”. Wojna w Iranie i przepowiednia Baby Wangi, która przeraża świat
Między retoryką a rzeczywistością
To nie pierwszy raz, gdy Trump wykorzystuje konflikty zewnętrzne jako argument, by uspokajać krajowe obawy o gospodarkę. Ten schemat narracyjny jest dobrze znany: dzisiejsze koszty mają być „inwestycją” w jutrzejsze bezpieczeństwo, a sceptycyzm zostaje przedstawiony jako głupota albo zła wiara.
Różnica polega na tym, że stawką nie jest już wyłącznie amerykańska opinia publiczna. Chodzi o ceny energii w skali globalnej — z natychmiastowym przełożeniem na inflację, transport, przemysł i domowe budżety w dziesiątkach krajów.
Trump może publikować, ile chce, na Truth Social — stacje benzynowe w Europie, Azji i Ameryce nie działają według jego obietnic. A między momentem, gdy prezydent ogłasza sukces, a chwilą, gdy ceny faktycznie spadają, rodziny i firmy na całym świecie płacą tę różnicę z własnej kieszeni.
